Domowy sos pomidorowy

Domowy sos pomidorowy

Bardzo prosty do wykonania domowy sos pomidorowy. 


Tak jak obiecałam na FB w relacji, dzisiaj otrzymujecie przepis na pyszny domowy sos pomidorowy. Świetnie nadaję się na szybkie dania lub do zabrania w podróż. Nie wymaga żadnych specjalnych umiejętności, wystarczy parę kilogramów pomidorów i kilka słoików. Resztę rzeczy potrzebnych do wykonania zapewne już każdy posiada w swojej kuchni, więc nie ma co czekać i brać się do roboty. :) 

Co więcej, ruszam z filmami na YouTube i każdy przepis, który wymaga więcej roboty np. ciasta czy większe desery lub obiady będę filmowała. Wiele osób już mi o tym doradzało, więc zakasałam rękawy i może coś z tego będzie. Oczywiście jest to mój pierwszy film i niestety jeszcze nie do końca się zapoznałam z niektórymi opcjami, ale już wiem, żeby nakręcać film w innej pozycji kamery..Obiecuję następnym razem poprawę jakości filmów, aby wygodniej się Wam oglądało :) 

FILM ZNAJDZIECIE TUTAJ I OCZYWIŚCIE ZACHĘCAM DO SUBSKRYBOWANIA MOJEGO KANAŁU NA YOUTUBE
Zalecam, aby przełączyć się bezpośrednio na stronę YT z okna poniżej.


Składniki:
  • 4-5 kg sparzonych wrzątkiem pomidorów
  • 5 średnich słoików (zależy od gatunku pomidorów, ile wyjdzie gęstego sosu)
Przygotowanie:
  • Sparzone pomidory kroimy na mniejsze kawałki. Nie obieramy ze skórki, chyba że bardzo chcecie. 
  • Pokrojone pomidory blendujemy (dlatego nie obieram ze skórek).
  • Stawiamy na małym ogniu i gotujemy około 1 godziny, co jakiś czas mieszając. Podczas gotowania  woda będzie odparowywać, a wtedy sos gęstnieje. 
  • Gęsty i gorący sos przelewamy do wyparzonych słoików, zostawiając około 1 cm wolnego od wieczka. Zakręcamy szczelnie uważając, aby nie przekręcić! 
  • Do większego garnka na spód kładziemy ściereczkę, układamy słoiki i między nimi wciskamy kolejną ścierkę (nie jest to konieczne, ale wtedy jest pewność, że słoiki nie będą o siebie uderzać). Zalewamy ciepłą wodą (szybciej się zagotuje) do wysokości 3/4 słoików.  
  • Od momentu zagotowania wody pasteryzujemy na małym ogniu ok. 15 minut. 
  • Wyjmujemy, osuszamy i stawiamy do góry dnem na ścierce w chłodnym miejscu (sprawdźcie, czy wszystkie są szczelne, jeśli któryś nie złapał, zakręćcie go porządnie!).



Walentynkowe babeczki jogurtowe na zimno

Walentynkowe babeczki jogurtowe na zimno

Tylko 2 składniki z foremką w kształcie serduszka wystarczy do stworzenia pysznego deseru. 



Dzisiaj mamy święto zakochanych i wszystkim parom życzę z tej okazji dużo i jeszcze więcej miłości w Waszych związkach :) Akurat ten dzień wypada na weekend, dlatego można nieco posiedzieć w kuchni i przyrządzić coś specjalnie na tę okazję. Ten deser możecie wykonać dzisiaj wieczorem i jutro, gdy zapewne większość z Was ma wolne rozkoszować się nim we dwójkę. Bardzo pyszne i mało kaloryczne!

Potrzebujecie tylko galaretki, jogurt grecki i foremki w kształcie serca. Ja użyłam sylikonowych, ale sprawdzą się tutaj również takie do wykrawania ciastek. Wtedy cały przepis wykonujecie w zwykłej blaszce (najlepiej kwadratowej) i wycinacie foremką wzorki.

Wartość odżywcza 1 babeczki (14)
44 kcal B 2 g W 3 g T 3 g

Składniki:
  • 400 g jogurtu greckiego
  • 1 galaretka wiśniowa (ja dałam bez cukru)
  • 1 galaretka cytrynowa (ja dałam bez cukru)
  • pół galaretki truskawkowej (lub cała) 
  • foremka w kształcie serca
Przygotowanie:
  • Galaretkę wiśniową rozpuszczamy w 250 ml gorącej wody i studzimy. Ostygniętą łączymy z 200 g jogurtu greckiego i dokładnie mieszamy. Masę wylewamy do foremek lub do blaszki kwadratowej (wyłożonej folią spożywczą, w przypadku foremek do wycinania). Wstawiamy do lodówki, aby galaretka stężała. 
  • Z galaretką cytrynową postępujemy identycznie tak jak z wiśniową. 
  • Na koniec pół galaretki truskawkowej rozpuszczamy w 100 ml gorącej wody (lub całą w 250 ml) i  postępujemy tak samo , jak we wcześniejszych krokach. 
  • W przypadku zwykłej blaszki do pieczenia, wyjmujemy całą galaretkę i wycinamy foremką babeczki. 






Kofeina przed treningiem (produkty kofeinowe)

Kofeina przed treningiem (produkty kofeinowe)


Gdy zwykła kawa to za mało, wtedy z pomocą przychodzą produkty ze zdwojoną dawką kofeiny przed treningiem.



Dzisiejszy artykuł chciałam poświęcić kofeinie, którą warto brać bezpośrednio przed treningiem. Kiedyś już pisałam o kofeinie ogólny artykuł, jakie daje korzyści podczas odchudzania, jak i przy treningach. Link znajdziecie TUTAJ.
W tym artykule skupie się na konkretnych produktach, których sama używam przed treningiem i mogę śmiało polecić.

Nie będę skupiać się na samej kawie czy teinie z herbaty, bo zawartość kofeiny tam dla osoby, która wymaga dobrego i większego źródła energii, jest często zbyt mała. Dla jednej osoby, która pije codziennie parę filiżanek dla tzw. smaku nie wiele się zda przed treningiem. Inaczej ma się sytuacja, kiedy mało spożywamy, wtedy zwykła kawa ma sens. Sama znajduję raczej w tej pierwszej grupie, dlatego, abym dostała konkretnego kopa do treningu, potrzebuje już typowych produktów specjalnie stworzonych do tego zadania. 

Pierwszym wspomagaczem, jaki zaczęłam stosować jest kawa, ale nie byle jaka. Produkt od Golden Bow, który stanął na wysokości zadania. TUTAJ macie link do strony. Nie dość, że mają ogromny wybór kaw (i nie tylko) zarówno mielone, jak i rozpuszczalne, a nawet i w tabletkach rozpuszczających (choć to już dla mnie lekka przesada). Dodatkowo mają kawy smakowe i sprawdziłam już wiele z nich, nawet mam swoich faworytów, ale jednak stawiam na naturalną, bo po prostu lubię naturalny smak.
To, co najważniejsze w tej kawie to oczywiście zawartość kofeiny. Jest tam zawartość aż 264 mg w jednej filiżance, czyli jakby wypić na raz 5 mocnych kaw. Na mój organizm działa po 30-40 minutach od spożycia i jestem gotowa do treningu. 


Drugim produktem jest czysta kofeina w postaci tabletek. Ostatnio używałam tych od SFD link TUTAJ.  Świetnie sprawdza się w przypadku kiedy nie bardzo mam ochotę na kawę lub po prostu chce zaoszczędzić czas. Łykam tabletkę i w oczekiwaniu na efekt konkretnego pobudzenia, który następuje po 20 minutach, mogę robić już rozgrzewkę i siłowy zacząć z dodatkowym powerem. 



Następny produkt, który jest również suplementem diety przy redukcji to tabletki od OLIMPU tzw. spalacz Thermo Speed Caps. Zawiera nie tylko kofeinę, ale i inne składniki wspomagające organizm przy odchudzaniu. Link znajdziecie TUTAJ. Co prawda sama bym po niego nie sięgnęła, ale dostałam w prezencie do testowania. Złego słowa o tym produkcie nie powiem, nie jest takim potężnym narzędziem jak dwa wcześniejsze, bo stosuje się go w odstępach czasu. Dzięki niemu mamy osiągnąć efekt lekkiego wspomagania przez całą dobę, a nie tylko przy samym treningu. Rano po śniadaniu przyjmuje się jedną tabletkę, a następną najlepiej przed treningiem. Ja trenuje popołudniami, więc nie biorę dwóch naraz. Plusem jest, że dzięki niej w dni nietreningowe odczuwam mniejsze zapotrzebowanie na kofeinę i mogę nawet jej w ogóle nie pić. Zawartość kofeiny i innych składników aktywnych fajnie się rozkłada podczas całego dnia. 


Ostatnim wspomagaczem, jaki stosuje dopiero od niedawna jest mini napój energetyczny, czyli RED SHOCK SHOT. Link do sklepu TUTAJ. Jest to mocarz wśród wszystkich produktów, które przyjmuję! Po pierwsze jedna taka mini buteleczka zawiera aż 400 mg kofeiny, w skrócie jakbyście wypili całą zawartość na raz zapewniam że przez pół dnia oprócz efektu herkulesa nie usiądziecie! Ja na szczęście wiedziałam, że należy wypić tylko połowę, za to znajomy łyknął niechcący prawie całego to cóż..potwór energetyczny! :D Efekt po wypiciu jest praktycznie natychmiastowy, maksymalnie w 15 minut organizm jest już gotowy do najpotężniejszego wysiłku, jaki może dać z siebie. Dodatkowo odczuwalne są również skutki uboczne, przynajmniej w moim organizmie, choć słyszałam, że wiele osób również je odczuwa. Nazwałam go efektem palenia w żyłach i mięśniach, bo ciężko to opisać. Nie jest to zły efekt a wręcz odwrotnie, oznacza, że mam na prawdę siłę pięciu chłopa i trening jest najbardziej efektowny. Zazwyczaj stosuje go podczas treningu nóg, gdzie ten wysiłek jest nieco większy niż przy górnej części ciała. 

Podsumowując dzisiejszy artykuł, przede wszystkim nie zalecam stosowania takich środków osobom, które nie trenują regularnie, ani osobom z podwyższonym ciśnieniem krwi, bo efekty mogą być dość przykre. Tak mocna dawka kofeiny jest bezpieczna dla sportowców, którzy mają intensywne treningi siłowe lub długie maratony i nie mają problemów z sercem ani ciśnieniem. Oczywiście nie polecam też stosować tego regularnie, bo jednak taka ilość kofeiny ma też swoje ciemne strony w jakimś stopniu. Ja nie stosuje ich przed każdym treningiem, bo wszystko zależy od samopoczucia i siły, jaką dysponuje danego dnia. 

  

 


Pełnoziarnista zebra

Pełnoziarnista zebra

Słynna zebra na pełnoziarnistej mące. 
Przygotowanie:30 minut
Koszt: tanie


Dużo przepisów na desery i ciasta wynoszę z domu z zeszytów mamy. To, co jest już smakowane latami, musi być przepyszne. Jednym z tych przepisów jest znana zebra. Ja właściwie w niej niewiele zmieniłam, poza rodzajem mąki a reszta bez zmian. Dałam mąkę pełnoziarnistą, dlatego ciasto nie wyszło mega wysokie, ze względu na to, że ta mąka jest ciężka. Nie zmieniło to jednak smaku. Bardzo pyszna, fajnie wygląda i pasuje na każdą okazję, jak i bez.

Wartość odżywcza 1 kawałka (24)
131 kcal B 2 g W 7 g B 10 g

Składniki:
  • 5 jajek
  • 1 szklanka oleju
  • 1 szklanka wody gazowanej
  • 2,5 szklanki mąki (u mnie owsiana pełnoziarnista) + 3 łyżki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 łyżki kakao
  • 1 szklanka słodzika/cukru
Przygotowanie:
  • Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia.
  • Białka ubijamy na sztywno ze słodzikiem/cukrem, następnie dodajemy żółtka cały czas miksując. Następnie olej i wodę gazowaną. Na koniec przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia.
  • Rozdzielamy masę na dwie części. Do jednej dodajemy kakao a do drugiej 3 łyżki mąki. Dokładnie mieszamy osobno masy do połączenia.
  • Blaszkę 25x25 wykładamy papierem do pieczenia. Ciasto wylewamy na zmianę po jednej większej łyżce (ja użyłam chochelek do zupy), raz jasne raz ciemne. Pieczemy 50 minut w 170 stopniach do suchego patyczka.



Zapraszam również po przepis na SERNIK ŁACIATY.

Sernik mango z jogurtów

Sernik mango z jogurtów

Sernik z jogurtów greckich w połączeniu z mango tworzy przepyszny deser!


Nikt nie powiedział, że serniki muszą być wyłączenie z sera. Coraz więcej spotkamy się z zamiennikami w postaci jogurtów, orzechów czy kaszy jaglanej. Na mojej stronie oczywiście znajdzie parę takich przepisów.
Wymyślając tym razem coś z wykorzystaniem mango, którego dostałam w prezencie pełen karton wiedziałam, że musi się on pojawić w połączeniu właśnie z sernikiem. A że nie mieliście okazji jeszcze zapoznać się na mojej stronie z odsłoną jogurtową, to właśnie nadszedł ten czas.
Każdemu przypadł do gustu, jedynie co stwierdzili, że trzeba go zjeść przynajmniej dwa kawałki, aby być w pełni zadowolonym :D

Wartości odżywcze 1 kawałka (14)
146 kcal B 3 g W 14 g T 8 g

Składniki:
  • 1200 g jogurtu greckiego
  • 800 g musu z mango (około 2 sztuk i zostawiamy parę kawałków na wierzch)
  • 5 galaretek cytrynowych (u mnie bez cukru)
  • niecała szklanka słodzika/cukru (jeśli dajcie galaretkę z cukrem, można pominąć ten element).
  • parę kawałków mango i granatu do ozdoby
Przygotowanie:
  • W 500 ml wody rozpuszczamy 4 galaretki. 
  • Mango obieramy i blendujemy na mus. 
  • Do galaretek (ostudzonych) dodajemy mus z mango i miksujemy. Następnie porcjami dodajemy jogurt grecki i dosładzamy. Dokładnie wszystko miksujemy. 
  • Spód formy (26) wykładamy papierem do pieczenia, a boki lekko natłuszczamy. Przelewamy masę i wkładamy do lodówki.
  • W międzyczasie rozpuszczamy ostatnią galaretkę w 250 ml wody. Studzimy ją i polewamy sernik, który już trochę stężał. Wrzucamy kilka kawałków mango i granat. Wkładamy do lodówki najlepiej na całą noc. 
Zapraszam również po przepis na sernik z serem i mango 
Korzyści dla zdrowia z jedzenia kiwi

Korzyści dla zdrowia z jedzenia kiwi


 Mały zielony owoc, który niesie ze sobą mnóstwo korzyści dla zdrowia. 




Kiwi, czyli owoc aktinidii, narodził się w dolinie rzeki Jangcy w Północnych Chinach i początkowo nazywał się chińskim agrestem. W tej chwili kiwi uprawia się w Nowej Zelandii, a także Australii, USA, Chile, Południowej Afryce i nad Morzem Śródziemnym. Obecna nazwa pojawiła się dopiero w XX wieku, a wzięła się od skórki owocu, przypominającej upierzenie ptaka kiwi, występującego w Nowej Zelandii.
Dzięki temu, że mamy go dostępnego przez cały rok w naszych sklepach możemy korzystać z jego właściwości cało rocznie.
➔Mają dużo witamin.
A,C, E, B1, B3, B6, B9, błonnik, kwas foliowy i minerały:wapń, magnez, żelazo, fosfor, miedź i dużo potasu (który jest ważny dla osób z chorobami serca).
Dbają o wzrok. 
Codzienne jedzenie produktów zawierających luteinę zmniejsza ryzyko choroby oczu takich jak zaćma i rozwijającego się z wiekiem zwyrodnienia plamki żółtej. Kiwi zawiera dużo ilości tego związku.
Chroni przed nowotworami. 
Dzięki przeciwutleniaczom kiwi zapewnia podwójną ochronę przed uszkodzeniami DNA komórek przez wolne rodniki, zmniejszając ryzyko raka. 
Działa antyzakrzepowo. 
Naukowcy z Uniwersytetu w Oslo dowiedli, że jedzenie 2-3 kiwi dziennie przez miesiąc o 18 procent zmniejszyło u badanych skłonność do tworzenia się zakrzepów. Mieli oni też o 15 procent niższe stężenie trójglicerydów we krwi. 
Ogranicza objawy astmy. 
Bogactwo witaminy C niemal dwukrotnie większej niż w pomarańczach sprawia, że chorzy rzadziej borykają się ze skróconym oddechem i kaszlem. 
Dba o układ pokarmowy.
Zapobiega zaparciom i działa prebiotycznie - pomaga w budowaniu przyjaznej flory bakteryjnej jelit, chroniącej organizm przed chorobami. 
Wzmacnia odporność. 
Nie tylko za sprawą witaminy C, ale też makro i mikroelementów. Zmniejsza objawy przeziębienia, pobudzając produkcję czerwonych krwinek stojących na straży odporności. 
Zapobiega osteoporozie. 
Kiwi to jedno z najważniejszych źródeł wapnia wśród owoców. Jako część codziennej diety wpływa na kondycję kości. Tym lepiej, że witamina C wspomaga jego wchłanianie i zapobiega wypłukiwaniu tego pierwiastka z moczem. 

UWAGA! 
Z kiwi powinny zrezygnować osoby uczulone na pyłki brzozy, lateks, a także zboża i pyłki traw. Może wystąpić u nich tzw. krzyżowa reakcja alergiczna. Organizm myli wtedy kiwi z jednym z tych alergenów.

Kiwi dla urody
Maseczka rozjaśniająca
Zmiksuj 1/4 kiwi z łyżką jogurtu naturalnego i łyżeczką soku z pomarańczy. Nałóż na twarz omijając okolice oczu. Pozostaw na 15-20 minut i spłucz wodą. Stosuj 1-2 razy w tygodniu.

Peeling dla suchej skóry
Kiwi wyszoruj pod bieżącą wodą, nie obieraj. Połowę owocu zmiksuj, dodając łyżkę oliwki dla dziecka i odrobinę drobnego cukru. Twarz i dekolt zwilż letnią wodą, wmasuj peeling w skórę a następnie spłucz. Stosuj 1-2 razy w tygodniu.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © ZDROWO I AKTYWNIE , Blogger